
Prośba o pomoc wydaje się prosta. W praktyce bywa jednym z najtrudniejszych doświadczeń relacyjnych. Z perspektywy gabinetu widać, że trudność z proszeniem rzadko wynika z braku potrzeb. Wynika z tego, co psychika nauczyła się robić z potrzebami: ukrywać je, minimalizować, tłumaczyć sobie, że są nieważne.
Potrzeba a zagrożenie
W psychoanalitycznym rozumieniu potrzeba relacyjna taka jak potrzeba bliskości, wsparcia, bycia widzianą jest czymś pierwotnym, wręcz biologicznym. Dziecko przychodzi na świat z pełnym zestawem takich potrzeb. To, co dzieje się z nimi dalej, zależy w dużej mierze od środowiska. Jeśli wyrażanie potrzeb spotykało się z odrzuceniem, krytyką lub brakiem odpowiedzi, psychika uczy się, że potrzeby są niebezpieczne. Lepiej ich nie pokazywać. Z czasem to przekonanie nie jest już świadome, a staje się wzorcem. Przyjmuje to wówczas postać lęku przed zależnością – potrzebuję cię, ale nie znoszę czuć, że cię potrzebuję.
Nie chcę być ciężarem
To zdanie słyszę bardzo często. Towarzyszy mu często coś jeszcze głębszego: lęk, że jeśli będę potrzebować, zostanę opuszczony. Moje potrzeby są zbyt duże, zbyt trudne, aby zostać. Ten lęk nie jest irracjonalny. Jest zapisem wcześniejszego doświadczenia, w którym potrzeba faktycznie kogoś przeciążała, była ignorowana, wywoływała złość lub zwyczajnie była przeoczona.
Co dzieje się w terapii?
Psychoterapia psychoanalityczna daje przestrzeń, w której można stopniowo sprawdzić, czy potrzeba naprawdę jest tak niebezpieczna, jak ją pamiętamy. Relacja terapeutyczna staje się miejscem nowego doświadczenia: bycia wysłuchaną bez konsekwencji, bez oceny, bez konieczności bycia w porządku.
To nie jest szybki proces, lecz jest możliwy. Zapraszam do kontaktu, jeśli ten temat jest Państwu bliski.